Skip navigation

Archiwum kategorii: Lata 90.


2002 r. Kraków. “Rotting Christ” to jeden z najstarszych black metalowych zespołów w Europie. Działalność zaczęli w 1987 r. Nie pochodzą jednak ze Skandynawii, jak wielu by się spodziewało, ale z cieplutkiej i słonecznej Grecji. “After Dark I Feel” pochodzi z wydanego w 1999 r. albumu “Sleep of the Angels”. Nagranie koncertowe nie w pełni oddaje to, co jest na płycie, dlatego polecam też teledysk. Acha, nagranie koncertowe jest bardzo ciche.


“Christian Women” to mój ulubiony kawałek z wydanego w 1993 r. albumu “Bloody Kisses”. Był swego czasu całkiem popularny w radiach i telewizjach muzycznych, choć w mocno obciętej i tym samym dużo słabszej wersji. Na szczęście powyższe nagranie koncertowe (niestety, nie wiem z kiedy i skąd) jest dużo bliższe wersji studyjnej. “Bloody Kisses” było największym sukcesem Type O Negative i zapewniło zespołowi dużą popularność. Album zalicza się najczęściej do metalu alternatywnego i gotyckiego. Dla tego drugiego gatunku jest zresztą zdaniem niektórych jedną z najważniejszych płyt.


1992 r., Jarocin. Nie wiem, co się stało z polskim rockiem. Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku polskie zespoły wydawały świetne płyty w zasadzie seriami. A potem jakoś wszystko trafił szlag. Jedną z takich rewelacyjnych płyt był debiutancki album Wilków (w zasadzie zespół powstał podczas nagrań w studiu) “Wilki”, który ukazał się w 1992 r. Niesamowite kompozycje, niesamowite brzmienie, po prostu cudo, którego można słuchać (i słucha się) latami. “Eroll” jest świetnym otwarciem tej płyty. Wersja koncertowa nie oddaje w pełni magii tego, co powstało w studiu, dlatego zachęcam też do obejrzenia teledysku. Teraz Wilki wciąż na topie, ale są to już wilki słodkie jak cukierek, którym ktoś spiłował rockowe pazury. “Erolla” i innych kawałków z pierwszej płyty mogę słuchać bez końca. “Baśka” nudzi się w połowie pierwszego słuchania.


Wyjątkowo teledysk, bo jedyna koncertówka, jaką znalazłem, miała solidnie skopany dźwięk. “D.R.I.”, czyli “Dirty Rotten Imbeciles”, to jedni z twórców gatunku zwanego crossover trash, który upraszczając można nazwać mieszanką punk rocka i trash metalu. Powyższy kawałek pochodzi z albumu “Definition” z 1992 r. Formalnie zespół wciąż istnieje, ale od 14 lat nie wydał żadnej nowej płyty.


1992 r., Tokio. Jeden z największych hitów kalifornijskiej grupy i jednocześnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych i to nie tylko wśród fanów, ale też w samym zespole. Axl Rose pierwszą wersję “November Rain” stworzył ponoć już na początku lat 80. i przez wiele lat szlifował utwór aż w końcu uznał, że jest gotowy do umieszczenia na płycie. Był to album “Use Your Illusion I” z 1991 r. Rozwlekłej balladowej kompozycji z udziałem orkiestry nie lubili gitarzyści grupy Duff McKagan i Slash. Jednak los lubi być złośliwy. Solówki, którymi Slash okrasił środek i koniec utworu, uchodzą za największe gitarowe arcydzieła. To w dużej mierze dzięki nim Slash ma zapewnione wysokie miejsce w panteonie wirtuozów gitary.


rok nieznany, Moskwa. Szwedzki Tiamat to kolejny zespół trudny do szufladkowania ze względu na własny oryginalny styl. Lokuje ich się zazwyczaj w ramach gotyckiego i progresywnego metalu, czasami też doom metalu. Mroczne i piękne “The Sleeping Beauty” pochodzi z wydanego w 1992 r. albumu “Clouds”.


1990 r., Nowy Jork (USA). Eric Johnson to niezwykle ceniony amerykański gitarzysta rockowy. “Cliffs of Dover” jest zaś najbardziej cenionym jego utworem i pochodzi z najbardziej znanej płyty muzyka – “Ah Via Musicom”, która ukazała się w 1990 r. Za ten utwór Johnson dostał w 1991 r. Grammy w kategorii najlepszy rockowy utwór instrumentalny.


Ophthalamia to niezbyt znany szwedzki zespół grający melodyjny black metal. Istnieje od 1989 r., ale od ponad 10 lat nie wydał żadnej płyty. Powyższy utwór nagrałem z radia w połowie lat 90. i strasznie go polubiłem. Pochodzi z albumu “Via Dolorosa” wydanego w 1995 r. Ophthalamia to w pewnym sensie zespół koncepcyjny. Wszystkie jego płyty poza jedną dotyczą bowiem wymyślonego przez jednego z jej członków świata fantasy zwanego Ophthalamia.


1996, Minneapolis (USA). Steve Vai wiele razy zdobywał tytuł najlepszego rockowego bądź metalowego gitarzysty świata. Uznały go za takiego m.in. “Guitar Player Magazine” (kilka razy), “Guitar World” (dwa razy), “Metal Hammer”, “Kerrang (dwa razy)”. Większość tych tytułów zgarnął pod koniec lat 80. i na początku lat 90. Najbardziej cenionym jego utworem jest “For the Love of God” nazwane w 1990 r. najlepsza solówką roku przez “Guitar World”. Kompozycja pochodzi z albumu “Passion and Warfare”, który “Select Magazine” uznał najlepszym albumem instrumentalnym 1990 r. Vai jest więc niewątpliwie jednym z największych żyjących mistrzów gitary. Uwielbia niecodzienne efekty i instrumenty (choćby gitarę z trzema gryfami). Niektórzy narzekają jednak, że za bardzo się popisuje i coraz mniej w jego grze muzyki. A na koniec ciekawostka – wielki Steve Vai grający na ulicy w moich rodzinnych Katowicach.


2005 r. Nowy Jork (USA). Obituary to obok Death najbardziej znany zespół ze słynnego death metalowego zagłębia na Florydzie i jeden z pionierów tego gatunku. Największym sukcesem formacji był wydany w 1992 r. album “The End Complete”. Sprzedali go na całym świecie ponad 250 tys. egzemplarzy, co w przypadku tego gatunku jest wynikiem rewelacyjnym. Wielkim powodzeniem cieszyła się też koszulka z piękną okładką płyty.


Niestety tym razem nagranie studyjne ilustrowane zdjęciami, gdyż nie znalazłem nagrań koncertowych. Poznański Aion to w mojej prywatnej ocenie jedna z najlepszych metalowych kapel w Polsce. Zadebiutowali w 1996 r. płytą “Midian”, którą czytelnicy “Metal Hammera” uznali za debiut roku. Dwa lata później przyszedł album “Noia”, z którego pochodzi przerewelacyjne “Before Dawn”. Te dwie pierwsze płyty Aiona, zaliczane do gothic metalu, lubię najbardziej i należą one do stosunkowo wąskiego grona albumów, które darzę szczególnym sentymentem. Ale późniejsze płyty Aiona również są świetne i warto ich posłuchać. Wielka szkoda, że w 2004 r. zespół zakończył działalność.


Dawno temu w Buenos Aires (Argentyna). “Walk” pochodzi z wydanego w 1992 r. albumu “Vulgar Display of Power”. Mówi się, że płyta ta zdefiniowała groove metal i że jest to jeden z najważniejszych krążków lat 90. Jest to też najlepiej oceniany album Pantery, choć moje najulubieńsze kawałki tej formacji pochodzą z wcześniejszego “Cowboys from Hell“.


1991 r., Troy (USA). “Seasons in the Abyss” to tytułowy utwór albumu z 1990 r. i jedna z najbardziej znanych kompozycji Slayera do czego przyczyniła się chociażby częsta niegdyś obecność w MTV (częsta jak na ten gatunek muzyki). Sam album ceniony jest za dobre wymieszanie “szybkiego” Slayera z “Reign in Blood” i “wolnego” Slayera z “South of Heaven”. Można nawet czasami spotkać głosy, że to najlepszy metalowy krążek kiedykolwiek nagrany. Jednak aż tak dobrych pozycji w rankingach jak “Reign in Blood” “Seasons in the Abbys” nie zajmuje.


Chyba 1992 r., chyba gdzieś w USA. Utwór pochodzi z wydanego w 1990 r. albumu “Cowboys from Hell”. W chwili jego wydania Pantera miała już za sobą 9 lat istnienia, ale dopiero tym krążkiem zdobyła sobie sławę. Sukces był efektem porzucenia glam metalu na rzecz bardziej trashowych kompozycji, choć granych w nowym dość oryginalnym stylu. Eksperyment bardzo się opłacił. Obecnie “Cowboys from Hell” uchodzi za jedną z pierwszych płyt groove metalowych, a nieistniejąca już Pantera za prekursora tego stylu.


2005 r., w starożytnym amfiteatrze w Nimes (Francja). “Du Hast” pochodzi z wydanego w 1997 r. albumu “Sehnsucht”. Rammstein jest najbardziej znanym przedstawicielem metalu industrialnego. Chyba największym sukcesem zespołu jest to, że fani na całym świecie uwielbiają jego utwory w oryginalnej wersji, czyli po niemiecku. A publiczność we Francji (jak na powyższym nagraniu) czy w krajach anglosaskich śpiewająca w tym języku, to już niezwykła rzadkość. Wiedząc o tym inni niemieccy wykonawcy zazwyczaj decydowali się na anglojęzyczne utwory (np. Accept, Scorpions, czy Blind Guardian). Ogień i pokazy pirotechniczne to częsty element scenografii Rammsteina. Zdarza się nawet, że wokalista wychodzi na scenę w płonącym płaszczu.


2004 r., Lizbona. Portugalski Moonspell gra doskonale przyrządzoną mieszankę black, death, gothic i doom metalu, do której potrafi czasami dorzucić orientalne elementy, jak np. śpiew muezzina. “Full Moon Madness” pochodzi z rewelacyjnego albumu “Irreligious” wydanego w 1996 r.


1993 r., Florencja (Włochy). Ten utwór pierwszy raz usłyszałem w MTV właśnie w 1993 r. I to nie w poświęconym metalowi programie “Headbanger’s Ball”, ale podczas normalnego codziennego programu. Tak, były takie czasy, gdy można było natknąć się w MTV na death metalowy teledysk. Potem jednak było już coraz gorzej. W 1996 zlikwidowano “Headbanger’s Ball” (w Europie, bo w USA rok wcześniej), a z czasem z telewizji tej prawie całkowicie zniknęły nie tylko utwory metalowe, ale nawet rockowe. Wróćmy jednak do Death. Dość często puszczany w MTV “The Philosopher” stał się najbardziej znanym utworem tej formacji, a album “Individual Thought Patterns” (1993 r.) jedną z najpopularniejszych płyt death metalowych w dziejach gatunku. Nie jest to jednak taki klasyczny death. Często muzykę z tego albumu określa się terminami techniczny death metal, czy też metal (death metal) progresywny. Album ma nawet swoją stronę w poświęconym rockowi progresywnemu serwisie internetowym Prog Archives. Założycielem, kołem napędowym i wokalistą Death był Chuck Schuldiner. To jedna z ważniejszych postaci w dziejach metalu. Wielu zwie go nawet “ojcem death metalu”, choć on sam uznawał to za przesadę. Niestety, w 2001 r. przegrał walkę z rakiem mózgu. Miał 34 lata.


1993 r., gdzieś w Japonii. Utwór pochodzi z wydanego w 1993 r. albumu o tym samym tytule. Kanadyjski Annihilator ogromnej sławy nigdy nie zyskał i charakteryzuje się gigantycznymi zmianami składu (grało w nim już blisko 30 muzyków) oraz dość nierówną formą. Jednak płyta “Set the World On Fire” należy do grona moich ulubionych. Fani i krytycy zaliczają ją zazwyczaj do najbardziej udanych w wykonaniu tego zespołu obok nagranej cztery lata wcześniej debiutanckiej “Alice in Hell”.


2006 r., w Azji, m.in. w Hongkongu (film jest składanką z co najmniej dwóch koncertów). Lacrimosa to niemiecko-fiński duet, którego muzykę dość trudno zaszufladkować. Najczęściej mówi się o rocku bądź metalu gotyckim, ale pierwsze płyty były dość mocno elektroniczne, a przy późniejszych szerokimi garściami czerpali z muzyki klasycznej, dlatego też niektórzy zaliczają ich do metalu symfonicznego. “Copycat” pochodzi z wydanej w 1995 r. płyty “Inferno”.


Holenderski The Gathering to zespół, który zwiedził wiele szuflad. Zaczęli od death metalu, potem przeszli przez metal progresywny i gotycki aż w końcu wylądowali gdzieś między rockiem progresywnym i alternatywnym. Ich kariera nabrała tempa wraz z przyjściem wokalistki Anneke von Giersbergen. W tym czasie zespół zaczął grać metal progresywny. Wydany w 1995 r. pierwszy album z udziałem von Giersbergen zatytułowany “Mandylion” okazał się sporym sukcesem. “Eleanor” pochodzi właśnie z tej płyty. Koncert nagrano w 1999 r. w Holandii.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.