1992 r., Jarocin. Nie wiem, co się stało z polskim rockiem. Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku polskie zespoły wydawały świetne płyty w zasadzie seriami. A potem jakoś wszystko trafił szlag. Jedną z takich rewelacyjnych płyt był debiutancki album Wilków (w zasadzie zespół powstał podczas nagrań w studiu) “Wilki”, który ukazał się w 1992 r. Niesamowite kompozycje, niesamowite brzmienie, po prostu cudo, którego można słuchać (i słucha się) latami. “Eroll” jest świetnym otwarciem tej płyty. Wersja koncertowa nie oddaje w pełni magii tego, co powstało w studiu, dlatego zachęcam też do obejrzenia teledysku. Teraz Wilki wciąż na topie, ale są to już wilki słodkie jak cukierek, którym ktoś spiłował rockowe pazury. “Erolla” i innych kawałków z pierwszej płyty mogę słuchać bez końca. “Baśka” nudzi się w połowie pierwszego słuchania.

Jeden komentarz

  1. Tak, pierwszy album Wilków był (i jest) wspaniały, mam z nim miłe wspomnienia. Dość powiedzieć, że to pierwszy album, jaki przesłuchałem w całości (będąc jeszcze małym dziecięciem) i już wtedy, mając raptem kilka lat, byłem zupełnie tym graniem zauroczony – że kaseta tak się zużyła, że później ciężko było ją w ogóle słuchać :) Sam nie wiem, jak będąc małym brzdącem mogłem ogarnąć i docenić tę muzykę, ale… to chyba też świadczy o jej wielkości.
    A patrząc na to, co teraz grają Wilki… Lepiej byłoby, gdyby faktycznie zakończyli działalność na trzecim, akustycznym krążku.


Napisz komentarz